Ratownicy nieprzypadkowo zebrali się pod biurowcem SRM przed 8.00.O tej samej godzinie rozpoczęło się też posiedzenie komisji premiowej. Pracownicy stali pod oknami przez 3 godziny.
Domysłów i hipotez na temat nowelizacji regulaminów wynagradzania było wiele.
- Podobno podjęli decyzje o tym, że nie będziemy mieli możliwości dogodnego przyjazdu karetkami na podstację, bo system zmian zostanie przeorganizowany – mówi jeden z ratowników.
Oprócz domysłów usłyszeć można było także wyrazy niezadowolenia.
- Nie może być tak, że kierowca za zadraśnięcie karetki w czasie akcji ratunkowej musi płacić ze swojej kieszeni - mówili ratownicy.
O przegranych przez chełmskie pogotowie przetargach na świadczenie usług pisaliśmy w lutym br. Już wtedy mówiło się o cięciu pensji i zwolnieniach.
Ratowników zbulwersował fakt, że za przegrane przetargi płacą oni i etatowi pracownicy, a administracja, która, w ich mniemaniu, jest winna złej sytuacji finansowej przedsiębiorstwa, dostaje podwyżki.
Dyrektor Waldemar Fiuk na rozmowy zaprosił tylko delegację pracowników. W końcu jednak do biurowca weszli wszyscy zainteresowani.
- Czy może pan uzasadnić dlaczego niektórzy pracownicy dostali podwyżki czy był to pana kaprys? - pytali dyrektora ratownicy medyczni.
Dyrektor odpowiedział : kaprys. - Czy to znaczy, że jesteśmy mobbingowani? - odpowiedział: Tak.
Po spotkaniu z dyrektorem pracownicy podjęli decyzję o proteście. Na akcje ratunkowe będą jeździli w czarnych koszulkach.
Wczoraj, 8 września, ratownicy spotkali się, aby opracować otwarty list do Marszałka Województwa z prośbą o kontrolę finansową placówki. Delegacja pracowników ponownie rozmawiała z dyrektorem, który zaproponował kolejne spotkanie na 20 września.
Paweł Pawłowicz















Komentarze
Bo z takim chamstwem i bezczelnością "stołków wyższych " jak w chełmskim i lubelskim pogotowiu to się nigdzie nie spotkałam.
Niby ludzie wykształcenia obejmują wysokie stanowiska, tylko żal patrzeć że są tacy prymitywni
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.